- Mam wrażenie, że w ogóle mnie nie słuchałeś. - Stwierdziła elfka z pewną irytacją w głosie. - Powtarzam ci po raz kolejny, że zabicie oprawców mojej rodziny, było PRZYPADKIEM, nie aktem zemsty.
Neri chwyciła jednak lagę i wstała.
- Chcesz walczyć, ale ja nie umiem walczyć z kimś, kto nie zrobił mi krzywdy. I nie każ mi wmawiać sobie, że możesz być mordercą moich bliskich. Jestem na to zbyt inteligentna. - Zakończyła elfka, trzymając swoją lagę jakby chciała się nią tylko podeprzeć.
_________________ Czyńcie innym, co byście chcieli, aby wam czyniono (Mt 7,12)
- W walce nie ma czasu na przemyślenia. Po prostu o tym pomyśl, kiedy zaatakujesz.
Viridan nagle ruszył. W dwóch krokach doskoczył do elfki. Uniósł nieco w trakcie tego miecz i ciął po lekkim ukosie z góry. Berserker był naprawdę szybki. Zdecydowanie traktował to poważnie.
Berserker bez słowa doskoczył ponownie. Tym razem był tuż przed elfką, a cios, identyczny jak poprzedni, tyle, że wyprowadzony z drugiej strony, był szybszy niż poprzednio, jakby Viridan dzierżył kij, a nie ogromny miecz. Z pewnością była to siła, zdolna przeciąć rycerza wraz ze zbroją. Neri nie miała zbytnich szans by odskoczyć jak poprzednio, tym bardziej, że miecz najemnika był dłuższy niż ona sama.
Neri odebrała cios na lagę i upadła na ziemię.
- Ostro pogrywasz. - W oczach elfki błysnęła iskra rozzłoszczenia. - A więc proszę bardzo!
Nim berseker wyprowadził kolejny cios, czarodziejka przekulnęła się na bok i wstała, wyprowadzając cios lagą prosto w nogi najemnika.
- Ty naprawdę chcesz mnie wkurzyć. - Wycedziła przez zęby.
_________________ Czyńcie innym, co byście chcieli, aby wam czyniono (Mt 7,12)
Viridan wystawił piszczel prawej nogi na uderzenie i, ignorując bądź co bądź bolesny atak, uderzył mieczem z góry. "Trochę bólu mnie pobudzi... Niezła ta zabawka, wytrzymała mój cios. A gdyby elfka miała więcej siły, mogłaby mi złamać kość."
Neri i tym razem odskoczyła na bok. Co więcej, zniknęła Viridanowi z pola widzenia. Nim zorientował się gdzie ona jest, kolejny zamach lagą leciał prosto na jego plecy.
- Mam rozumieć, że nie odpuścisz?
_________________ Czyńcie innym, co byście chcieli, aby wam czyniono (Mt 7,12)
Czując uderzenie w plecy, a właściwe już świst zwiastujący atak, puścił lewą ręką miecz i odwracając się, złapał nią za lagę. "Musi być z metalu, skoro przy tak małej sile sprawia tyle bólu." Ścisnął mocno kij elfki, a miecz, trzymany jedną ręką, już leciał ku niej z góry.
"Cholera!"
Elfka była już porządnie wkurzona. Próbowała wyszarpnąć lagę, nim miecz na nią spadnie, ale najemnik był zbyt silny. Puściła zatem swoją broń i mijając się o cal z mieczem berserkera skoczyła w stronę ogniska, przewracając się przy tym na plecy.
"Cholera!"
_________________ Czyńcie innym, co byście chcieli, aby wam czyniono (Mt 7,12)
Viridan wbił lagę w ziemię, a miecz oparł o prawy bark, po czym ruszył szybkim krokiem w stronę elfki. "Ciekawe czy w końcu do niej dotrze, to, co jej mówiłem."
Viridan przymrużył tylko oczy. Skierował miecz przed siebie, ku elfce, ściskając rękojeść obydwiema dłońmi. "Kiedy w końcu spoważnieje? Wciąż utrudnia całą sprawę." Najemnik paskudnie się uśmiechnął.
- Było podobnie? Najeźdźcy mordowali w ten sposób? Podchodzili do twoich pobratymców i zarzynali bez mrugnięcia okiem? A może przed tym nie omieszkali się zabawić? A ty zareagowałaś dopiero, kiedy już wszyscy byli martwi. A może to lepiej? Może gdybyś użyła mocy wcześniej, sama zamordowałabyś wszystkich wokół?
"Może to poskutkuje, chociaż nie uśmiecha mi się gadać w ten sposób."
- Przestań! - Krzyknęła Neri ze łzami w oczach. - Nie masz prawa!
Elfka zamknęła oczy, a ziemia zaczęła drgać. Najpierw delikatnie, ale gdy czarodziejka otworzyła oczy i spojrzała wrogo na Viridana, wstrząsy były już bardzo silne. Ziemia na której stał berserker zaczęła pękać.
- Nie masz prawa mnie osądzać! - Krzyczała wojowniczka, a kawałki ziemi zaczęły się piętrzyć, wytrącając z równowagi najemnika.
_________________ Czyńcie innym, co byście chcieli, aby wam czyniono (Mt 7,12)
- Pamiętaj, co ci mówiłem wcześniej - powiedział w pośpiechu berserker, po czym natychmiast, zanim padłby plackiem na ziemię, skoczył na elfkę, uderzając mieczem z góry. "Wreszcie się zaczyna."
"Jeszcze mu mało!? Ja ci poskaczę."
Neri nie ruszała się. Nie miała zamiaru uciekać przed ciosem berserkera. Spojrzała w jego słabo oświetloną twarz.
- A sio! - Krzyknęła, a razem z jej krzykiem, Viridan poczuł uderzenie wiatru w pierś.
_________________ Czyńcie innym, co byście chcieli, aby wam czyniono (Mt 7,12)
Viridan starał się pochylić do przodu, by się nie przewrócić. Upadł na nogi i przykucnął, wyrzucając ręce dzierżące miecz do tyłu, jak za pierwszym razem, kiedy atakował.
- Uwolnij ten gniew, pomyśl o ciałach zamordowanych. Pomyśl o setkach zamordowanych podczas tamtych najazdów.
Berserker znów podbiegł do elfki i zaatakował, uderzając mieczem z dołu.
Elfka w nadziei, że to już koniec nie zdążyła zareagować. Odskoczyła do tyłu, jednak ostrze drasnęło jej policzek.
- Zabiję cię! - Tym razem, była już pełna furii. Spojrzała jeszcze raz na ogień. Nie musiała już zamykać oczu. "Giń!" Płomień buchnął na wszystkie strony, a wielka kula ognia uderzyła w najemnika. Jego ciało zniknęło w płomieniach.
_________________ Czyńcie innym, co byście chcieli, aby wam czyniono (Mt 7,12)
Viridan natychmiast rzucił się na plecy, przysłaniając głowę ostrzem miecza. Płomienie go dosięgły, ale to było jeszcze za mało, by go powstrzymać.
"Cholera, nieźle piecze, ale przeżyję."
Berserker skoczył na równe nogi. Iście diabelsko się uśmiechnął.
- Znowu tracisz kontrolę? Znowu chcesz spalić wszystko wokoło?! - Viridan zaatakował ponownie, cięciem z góry, nie bacząc na swoje rany.
"Jeszcze mu mało!? Czego on ode mnie chce!?"
Neri była w szoku, że berserker nie odpuszcza. Tym razem miecz dosięgnął jej ramienia.
"Auć!"
Elfka czmychnęła na bok i... rozpłynęła się w powietrzu. Nocne elfy mają to do siebie, że po zmroku potrafią być niewidzialne i tylko istoty magiczne, mogą je wyczuć. Viridan do takich nie należał i to działało na korzyść czarodziejki.
"No i co teraz?"
Neri skupiła się, trochę mocniej niż poprzednio, bo zaczynała odczuwać potworne zmęczenie. Na szczęście tak jak chciała z nieba spadł deszcz. Ulewa wręcz. Nie przyniosła one jednak oczekiwanego efektu - korona lasu była zbyt gęsta i prawie w ogóle nie przepuszczała wody.
"Spróbujmy czegoś innego."
Krople deszczu rozbijające się o liście, sprawiały, że dookoła było słychać tylko szum. Nie przestawało padać. Zerwał się jednak silny wiatr. Wichura. Gałęzie wirowały dookoła, uderzając raz po raz w najemnika. Neri jednak nie przestawała. Na dokładkę, wywołała trzęsienie ziemi. Jeden z obluzowanych kawałów gleby uniósł się do góry i uderzył prosto w Viridana.
"Przesadziłam..." Pomyślała czarodziejka i padła nieprzytomna na ziemię.
_________________ Czyńcie innym, co byście chcieli, aby wam czyniono (Mt 7,12)
Tak jak wszystko gwałtownie się zaczęło, tak i szybko się skończyło. Nocna elfka straciła przytomność a Viridan odniósł kilka lekkich poparzeń i potłuczeń. Czyli nie najgorszy wynik jak na pierwszą próbę...
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum